11.11.2025

„Trudno byłoby zrozumieć to wydarzenie jedynie w kategoriach zwykłej historycznej przyczynowości” – mówił o Narodowym Święcie Niepodległości w bydgoskiej Katedrze śś. Marcina i Mikołaja bp Krzysztof Włodarczyk.

„Obejmijmy naszą modlitwą całą naszą umiłowaną ojczyznę – Polskę – naszą matkę, wielką rodzinę naszego narodu” – mówił podczas powitania proboszcz – ks. infułat Stanisław Kotowski.

Ordynariusz diecezji bydgoskiej, który przewodniczył Mszy Świętej, na początku swoich rozważań przypomniał słowa kardynała Aleksandra Kakowskiego, jakie wypowiedział nazajutrz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. „Spojrzał Bóg na ucisk swojego ludu w niewoli, wysłuchał jego jęczenia, zlitował się i stanął po naszej stronie, aby skruszył nieznośne nam więzy i oddał nam wolną, niezależną i zjednoczoną ziemię ojców naszych”. – Dzisiaj, dla nas Polaków, dzień wielkiej radości i wdzięczności za wolną ojczyznę. Sto siedem lat temu Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów. Los naszej ojczyzny znów znalazł się w naszych, polskich rękach – mówił.

Niestety, trzeba to pokornie przyznać – jak dodał dalej biskup – tragedia rozbiorów nie wzięła się znikąd. – Doprowadziły do tego nasze wady narodowe, dramatyczna niezdolność do wzięcia odpowiedzialności za ojczyznę – wtedy, kiedy jeszcze był na to czas. Przyzwolenie, by o naszych losach decydowali obcy, wrogowie Polski. Przedkładanie własnych, prywatnych interesów nad dobro ojczyzny – przypomniał.

Według biskupa Włodarczyka takie postawy będą niestety stanowiły ciągle zagrożenie dla Polski. – Musimy pamiętać o dawnych błędach, by wyciągać z nich wnioski dla teraźniejszości i przyszłości. „Historię warto poznawać – pisał prof. Wojciech Roszkowski – bo pozwala ona dokonywać optymalnych wyborów. To, co było i co zostało zapamiętane dzięki historykom, jest skarbnicą wiedzy o świecie i ludziach, z której powinniśmy mądrze czerpać” – cytował.

Biskup bydgoski powiedział, że Narodowe Święto Niepodległości powinno być wezwaniem do refleksji, połączenia historii z naszym teraz i szukania dróg odpowiedzialności oraz troski o wolną ojczyznę. – Wolność nie jest nam dana raz na zawsze. Wywalczyli ją nasi przodkowie, przelewając za nią krew, i nie wolno nam jej utracić. Nie wolno nam porzucić ojczyzny w imię fałszywie rozumianego postępu i kultu europejskości, w oderwaniu od jej prawdziwych korzeni. Ziemska ojczyzna jest dobrem, które każdy z nas otrzymał w udziale. To matczyna ziemia, w którą wrastają korzenie mojego życia, korzenie moich rodziców, dziadków, tych wszystkich minionych pokoleń, o których przypominają pozostawione przez nich dobre dzieła, rodzinne genealogie, podręczniki historii i nagrobki – powiedział.

Jak zauważył biskup ten dzień przypomina jedocześnie, że korzenie polskiego narodu i kraju osadzone zostały na Bożym prawie. Lata bolesnych doświadczeń niewoli i upokorzenia nigdy nie zdołały tych korzeni wyrwać, a ojczyzna ciągle się odradzała przez żywą nadzieję, której niewzruszonym fundamentem był Chrystus, prowadzący po drogach wiary do wiecznej ojczyzny. – Zróbmy rachunek sumienia, patrząc na szlachetne życie i miłość do ojczyzny tych, co nie zawahali się być jak „kamienie rzucane przez Boga na szaniec” dla owej wyśnionej wolności. Jak my realizujemy ten dar wolności, jak tę wolność rozumiemy? Czy przez nasze wybory, postawy życia, rzetelną pracę, wierność Ewangelii, okazujemy wdzięczność za dar niezawisłego państwa, za narodową wspólnotę ducha i za materialny rozwój ojczyzny? Czy rozumiemy siebie jako osoby zakorzenione w chlubnej przeszłości i narodowej tradycji, czy poddajemy się sugestiom, że fundamenty naszej polskiej i chrześcijańskiej tożsamości, to przeżytek i wstyd o tym mówić? – pytał.

Biskup Włodarczyk podkreślił, że potrzeba dziś zbiorowego wysiłku i odwagi, by nie zatracić w sobie samych, tego co stanowi Polskę, a zarazem budować w zwykłej codzienności patriotyzm, czyli prawdziwą miłość ojczyzny. Miłość, która nie wyklucza, nie dzieli na lepszych i gorszych, nie odrzuca krzyża i miłości, która z niego płynie.

Biskup bydgoski przypomniał, że w liturgii Kościoła czczony jest św. Marcin. – Jego droga do świętości, a wcześniej do poznania Chrystusa, wiodła przez wojskową służbę. Najważniejsze jest to, że będąc żołnierzem w cesarstwie rzymskim, nie przestał być człowiekiem. Potrafił dostrzec bliźniego w trzęsącym się z zimna żebraku. Oddał to, co mógł, Jezus pochwalił go za to. Na pewno pochwaliłby każdego, kto w drugim zobaczy bliźniego. A dziś, wydaje się to coraz bardziej trudne, wiele bowiem egoizmu i patrzenia na czubek własnego nosa. Jezus mówi wyraźnie o potrzebie służby. Owszem, może to być służba przy stole, ale również ojczyźnie – stwierdził.

Na zakończenie zaznaczył, by postać św. Marcina nie kojarzyła się tylko ze słodkimi rogalami. – Czy przeze mnie ludzie mogą doświadczyć, że Bóg jest miłością? Może to właśnie dzisiejsze święto każe nam zapytać samych siebie o wykorzystanie daru wolności. Czy wykorzystuję ją dla dobra, czy też dla czynienia zła? Jest ta nasza Polska jak piękny kwiat dany nam od Boga, który go „przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały”. Przyjmijmy go z nadzieją i troską, nie ścinając jego korzeni, nawet gdyby już nasze dłonie nie były w stanie uchwycić niczego więcej: ani flagi, ani racy, ani też talerza z wojskową grochówką – zakończył bp Krzysztof Włodarczyk.

W najważniejszej świątyni zebrali się przedstawiciele władz różnych szczebli, mundurowych, poczty sztandarowe, mieszkańcy miasta, w tym spore grono dzieci i młodzieży ze szkół oraz organizacji.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print