15.05.2026

Nie zaczyna się od sutanny, ale od człowieka, poznania siebie, swoich emocji, historii życia, pragnień. Moderatorzy i alumni Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, którzy przeżywają rok propedeutyczny w Kaliszu, odwiedzili dom bp. Krzysztofa Włodarczyka. W spotkaniu uczestniczyli klerycy z archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej oraz diecezji bydgoskiej i kaliskiej.

Rok propedeutyczny od 2021 roku odbywa się w dawnym seminarium w Kaliszu i ma pomóc młodym ludziom wejść głębiej w drogę rozeznawania powołania. Jedni trafili tam zaraz po maturze, inni po doświadczeniu studiów czy pracy zawodowej. W ich świadectwach powracały słowa o odkrywaniu siebie, uczeniu się modlitwy, doświadczeniu wolontariatu i dojrzewaniu do odpowiedzialności za drugiego człowieka. – Jeśli w przyszłości mamy pomagać innym i ich prowadzić, najpierw sami musimy dobrze poznać siebie – mówił Maciej z archidiecezji poznańskiej, który przedtem pracował w kilku miejscach, m.in. jaki sędzia w Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej.

„Na pewno najbardziej cenne są dla mnie wszystkie momenty, które pomagają rozwijać się duchowo – rekolekcje, dni skupienia, nauka medytacji czy konferencje, które pozwalają głębiej zastanowić się nad sobą i lepiej spojrzeć w swoje wnętrze. Bardzo wartościowe są także wyjazdy do pobliskich parafii i różnego rodzaju praktyki” – mówi Mateusz, pochodzący z parafii św. Wawrzyńca w Gołańczy w diecezji bydgoskiej.

„Do seminarium wstąpiłem zaraz po maturze. Ten rok pozwala mi lepiej odkrywać siebie, swoje przeżycia, ale też coraz mocniej doświadczać miłości Boga. Pomaga mi w tym rozeznawanie prowadzone razem z ojcem duchownym i przełożonymi. To bardzo intensywny, ale jednocześnie niezwykle ciekawy czas. Cieszę się, że trafiłem do seminarium” – dodaje Miłosz z parafii św. Mikołaja Biskupa w Chróścinie w diecezji kaliskiej.

„Na propedeutyku szczególnie cenne jest dla mnie doświadczenie wolontariatu, które poszerza spojrzenie na drugiego człowieka. Ważne jest także doświadczanie dobra i życzliwości ze strony podopiecznych, z którymi spotykamy się podczas posługi. Dużą pomocą przez cały ten rok są również rozmowy z ojcem duchownym” – podkreśla pochodzący z Kruszwicy w archidiecezji gnieźnieńskiej Jakub.

Biskup Krzysztof Włodarczyk w rozmowie ze swoimi gośćmi mocno podkreślał, że fundamentem kapłaństwa jest dojrzała formacja ludzka. Zwrócił uwagę, że kandydaci do seminarium przychodzą z różnych środowisk i niosą ze sobą konkretne doświadczenia, przyzwyczajenia czy zranienia. Dlatego – jak zaznaczył – rok propedeutyczny ma pomóc „odkrywać i budować dalej” własną osobowość. – Przyszły kapłan nie może być kimś w oderwaniu od siebie – mówił, dodając, że ksiądz ma być człowiekiem prawdziwym, świadomym siebie i swojej historii.

Najmocniej wybrzmiał jednak temat męskości i ojcostwa. Hierarcha podkreślał, że droga kapłańska nie oznacza odrzucenia własnej natury, ale dojrzewanie do duchowego ojcostwa. – Jestem facetem i powołany do ojcostwa. Z biologicznego rezygnuję, ale mam budować swoje powołanie na fundamencie właśnie tej płci, bycia mężczyzną, ojcostwa – podkreślił bp Krzysztof Włodarczyk. Jak zaznaczył, kapłaństwo rodzi się właśnie na fundamencie dojrzałej męskości, odpowiedzialności i zdolności do kochania drugiego człowieka.

Biskup mówił również o potrzebie walki o własne człowieczeństwo i o tym, że kryzysy mogą stać się szansą głębszego poznania siebie. – Walczę o siebie. Walczę o to człowieczeństwo. Walczę o to, że jestem facetem – mówił do alumnów. Zachęcał ich do szczerości wobec siebie, otwartości na pomoc przełożonych i ojców duchownych oraz unikania przekonania, że „sam wiem najlepiej”. Jak podkreślał, tylko człowiek mający mocny fundament jest w stanie przejść przez trudności i nie rozpaść się pod ciężarem doświadczeń.

Centralnym punktem wizyty była Eucharystia w Katedrze świętego Marcina i świętego Mikołaja w Bydgoszczy. W homilii bp Krzysztof Włodarczyk mówił o chrześcijańskiej radości, która nie rodzi się z chwilowych emocji czy sukcesów, ale dojrzewa także pośród cierpienia, smutku i trudnych doświadczeń. – Życie chrześcijańskie nie jest samym pasmem sukcesów – podkreślił, przypominając, że człowiek wierzący musi patrzeć szerzej – przez perspektywę Boga, który „daje gwarancję dobrego zakończenia” nawet najbardziej bolesnych doświadczeń.

Pasterz diecezji bydgoskiej zwrócił uwagę, że współczesny świat często proponuje jedynie „erzace radości” – chwilowe przyjemności i bodźce, które szybko pozostawiają pustkę. Tymczasem istnieje także „dobry smutek”, rodzący się z refleksji nad grzechem, zagubieniem czy niesprawiedliwością. – Teraz może być to doświadczenie krzyżem, powodem do wstydu, ale z perspektywy wieczności może stać się zachwycające – mówił. Porównał to doświadczenie do bólu rodzenia, który ostatecznie prowadzi do radości nowego życia.

W końcowej części homilii bp Włodarczyk przywołał historię młodego Francuza, który zdecydował się przyjąć chrzest, ponieważ – „przy krzyżu Jezusa Chrystusa odnajduję sens mojego cierpienia”. To właśnie w Chrystusie – jak zaznaczył biskup – człowiek odkrywa radość, która nie przemija mimo trudności. Homilię zakończył słowami, które mocno zapadły w pamięć uczestników spotkania. – Radość, którą daje Jezus ma trudniejszą instrukcję obsługi, ale bezterminową gwarancję.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print