31.08.2026

W Katedrze świętego Marcina i świętego Mikołaja w Bydgoszczy, której przez lata oddał swoje serce, kapłańską gorliwość i codzienną troskę, odbyły się główne uroczystości pogrzebowe proboszcza – śp. ks. infułata Stanisława Kotowskiego. Mszy Świętej przewodniczył ordynariusz diecezji bydgoskiej bp Krzysztof Włodarczyk.

W świątyni zgromadzili się kapłani, osoby życia konsekrowanego, rodzina, bliscy, przyjaciele, parafianie, bydgoszczanie oraz przedstawiciele licznych środowisk, którym przez całe życie służył z życzliwością, prostotą i niezwykłą wrażliwością. Byli także funkcjonariusze i pracownicy Policji. Przez blisko trzy dekady ks. infułat był bowiem ich kapelanem.

Uroczystości miały elementy ceremoniału policyjnego. Mundurowi żegnali kapłana, który przez 28 lat towarzyszył im w chwilach służby, radości, trudnych doświadczeń i cierpienia; przypominał, że mundur oznacza nie tylko obowiązek i odpowiedzialność, ale przede wszystkim służbę drugiemu człowiekowi.

Homilię wygłosił ks. prof. Wojciech Szukalski, kolega rocznikowy śp. ks. Stanisława. Rozpoczął ją od pytania, które – jak mówił – wracało do niego podczas spotkań z siostrami klaryskami i karmelitankami: kto naprawdę żyje, a kto umiera? – Gdy dziś żegnamy naszego kochanego księdza Stasia, może zrodzić się analogiczne pytanie: kto właściwie umarł, a kto żyje? – mówił.

W świetle wiary odpowiedź, choć nie odbiera bólu, niesie nadzieję. – Nasz brat rzeczywiście umarł dla życia doczesnego, ale narodził się do życia wiecznego – podkreślił kaznodzieja. Przypomniał zarazem, że śmierć kogoś bliskiego przynosi głęboki smutek, a łzy są znakiem miłości – tak jak łzy Chrystusa nad grobem Łazarza. W tych słowach wybrzmiała także szczególna bliskość wobec brata zmarłego, ks. prałata Piotra Kotowskiego, który podczas Mszy św. pogrzebowej milczał, niosąc własny ból.

Ksiądz prof. Wojciech Szukalski wspominał chwilę, gdy pojawiła się wiadomość o odejściu ks. Stanisława. Do godz. 9.15 trwała nadzieja, a potem przyszły niedowierzanie, zaprzeczenie i milczenie – milczenie cierpienia oraz bezradności. Lecz Chrystus, który zapłakał nad grobem przyjaciela, nie pozostał wobec śmierci bezradny. „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” – przypomniał słowa Ewangelii.

Kapłan zauważył, że przez ponad 47 lat posługi ks. infułat każdego dnia sprawował i uobecniał misterium przejścia Chrystusa przez śmierć ku zmartwychwstaniu. Wypowiadane podczas Eucharystii słowa o „mojej i waszej ofierze” miały dla niego głęboki wymiar. Najpierw mówiły o ofierze Chrystusa, ale także o ofierze kapłana, który dzień po dniu oddaje Bogu własne życie. – Aż nadchodzi taki dzień, kiedy ostatni raz staje przy ołtarzu i składa samego siebie, składa całe swoje życie – mówił homilista.

W tej ofierze było wiele radości, uśmiechu i poczucia humoru. Ksiądz Stanisław – jak wspominał jego kolega – potrafił być duszą towarzystwa, ale nade wszystko nie umiał odmówić pomocy człowiekowi w potrzebie. – O ogromie dobra, które uczynił, nie wie pewnie nawet rodzina. Nie wiemy my z jego rocznika święceń. Wie jednak sam Bóg – powiedział ks. prof. Wojciech Szukalski.

W homilii wybrzmiały liczne ślady pozostawione przez zmarłego: wsparcie dla wspólnoty Szensztatu na Piaskach, życzliwość dla osób spotykanych na drodze, troska o dzieci, małżeństwa i penitentów, a także miłość do świątyń. Przemawiać będzie – zaznaczył kaznodzieja – przez ochrzczonych, dzieci pierwszokomunijne, przez tych, którym błogosławił małżeństwa, przez tych, którzy przyjeżdżali do niego nawet z daleka, by się wyspowiadać. Będzie przemawiał pięknem bydgoskiej katedry i wybudowanym kościołem Matki Bożej Częstochowskiej.

Ksiądz prof. Szukalski mówił również o szczególnej miłości ks. infułata do Matki Bożej Pięknej Miłości. – Ty już wiesz, a my wierzymy – dodał, wyrażając ufność, że kapłan, który tak gorliwie służył w sanktuarium, jest już blisko Maryi i Jej Syna.

W ostatnich słowach homilii ks. prof. Wojciech Szukalski nazwał życie zmarłego testamentem. Prosił, by przejąć z niego nie tylko troskę o piękną katedrę, ale również troskę o „świątynię, którą jest każdy z nas”: o wierność codziennej modlitwie, niedzielnej Eucharystii i częstej spowiedzi. – Każdy, kto tu przychodzi, przychodzi po coś. Przychodzi, aby doświadczyć miłości, aby przyjąć Tego, który jest miłością, aby z tym najbardziej upragnionym darem, jakim jest miłość, wyjść do każdego napotkanego człowieka – mówił.

Po Komunii Świętej Grzegorz Borek, pełnomocnik Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego, odczytał przesłanie marszałka województwa Piotra Całbeckiego. Marszałek wskazał, że kapłaństwo ks. infułata Stanisława Kotowskiego wykraczało daleko poza mury świątyni. Był obecny wszędzie tam, gdzie potrzeba było dobrego słowa, duchowego towarzyszenia, wsparcia i odpowiedzialności za drugiego człowieka – wśród policjantów, Sybiraków, bydgoszczan i wielu środowisk regionu.

W uznaniu całokształtu działalności, wieloletniej posługi i zasług dla województwa ks. infułat Stanisław Kotowski został pośmiertnie uhonorowany Medalem Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego „Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis”.

Tego samego dnia odczytano również decyzję z 26 sierpnia. W uznaniu szczególnych, godnych upamiętnienia zasług dla garnizonu kujawsko-pomorskiej Policji śp. ks. infułat Stanisław Kotowski został pośmiertnie odznaczony Odznaką Okolicznościową Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy, ustanowioną w 140. rocznicę urodzin patrona Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Telegram od Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka odczytał ks. kanonik Zbigniew Przybylski, kanclerz Kurii Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Prymas dziękował Bogu za kapłańskie życie ks. infułata i jego wieloletnią, ofiarną posługę, rozpoczętą u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Podkreślił, że ks. Stanisław z oddaniem służył biskupom bydgoskim i wspólnocie nowo utworzonej diecezji, a szczególnie zapisał się w życiu bydgoskiej katedry. Wspominał jego życzliwość i pomoc, której – jak napisał – „nigdy nie odmówił”.

Przed błogosławieństwem bp Krzysztof Włodarczyk objął modlitwą wszystkich zgromadzonych w katedrze oraz łączących się dzięki transmisji. Podziękował za wspólnotę serc i modlitwę o pełnię szczęścia dla zmarłego w Królestwie Niebieskim. Poinformował także o duchowej łączności i wyrazach współczucia nadesłanych przez abp. Jana Romeo Pawłowskiego, nuncjusza apostolskiego w Grecji, abp. seniora Henryka Muszyńskiego oraz bp. Wiesława Lechowicza, biskupa polowego Wojska Polskiego.

Ordynariusz diecezji bydgoskiej zwrócił uwagę, że choć mówi się czasem, iż nie ma ludzi niezastąpionych, w przypadku ks. infułata te słowa nie oddają prawdy o jego osobie. – Będzie nowy proboszcz, w urzędach, w godnościach jesteśmy w stanie go zastąpić. Ale jeśli chodzi o jego specyfikę, jego charyzmat, o tę oryginalność, którą miał w sobie, to nie jesteśmy w stanie zająć w ten sposób jego miejsca, go powtórzyć. Pozostaje dla nas jedyny, niepowtarzalny, oryginalny – powiedział.

Biskup Włodarczyk wspominał kapłana dobrego serca, człowieka, przy którym inni czuli się bezpiecznie. Podkreślił, że jego serdeczność, konkretna pomoc i miłosierna miłość wypływały z głębokiej relacji z Jezusem Chrystusem, Najwyższym i Wiecznym Kapłanem. Sam, przez niemal pięć lat, doświadczał życzliwości zmarłego proboszcza, jego otwartości na współpracę oraz pokornego posłuszeństwa.

Mówił o jego radości z posługi w katedrze, z troski o jej piękno i remonty, dzięki którym odkrywano kolejne skarby świątyni. Przypomniał również jego umiłowanie Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości. – Zawsze miał przy sobie przynajmniej mały obrazek, wizerunek Matki Pięknej Miłości, i sam rozdawał, sam zachęcał do tego, żeby otworzyć się na tę matczyną miłość Maryi – wspominał biskup.

Ordynariusz dziękował również za służbę w Policji, Towarzystwie Miłośników Miasta Bydgoszczy, Związku Sybiraków oraz wielu innych wspólnotach, w których ks. Stanisław zostawiał po sobie dobro.

Z wdzięcznością mówił o domu rodzinnym kapłana, o jego rodzicach – śp. Halinie i Zygmuncie – których zmarły bardzo kochał i z dumą wspominał.

Na zakończenie bp Krzysztof Włodarczyk zwrócił się z prośbą o modlitwę o nowe powołania kapłańskie. Życie ks. infułata porównał do drzewa, które po swoim obumarciu staje się żyzną glebą dla kolejnych drzew. – Niech jego życie, też to umieranie, to odejście od nas stanie się humusem, tą dobrą glebą, na której będą dorastały nowe powołania do służby kapłańskiej – powiedział.

Po Eucharystii nadszedł czas ostatniej drogi. Trumna z ciałem ks. infułata Stanisława Kotowskiego opuściła jego ukochaną katedrę. W kondukcie żałobnym, w policyjnej eskorcie, kapłan po raz ostatni przejechał ulicami Bydgoszczy na Cmentarz Nowofarny. Tam spoczął w rodzinnym grobowcu.

W imieniu całego garnizonu Kujawsko-Pomorskiej Policji głos zabrał Komendant Wojewódzki Policji w Bydgoszczy nadinsp. Jakub Gorczyński. Złożył rodzinie i bliskim najgłębsze wyrazy współczucia, zapewniając, że w żałobie i smutku łączą się wszyscy funkcjonariusze i pracownicy Policji. – Księże Kapelanie, Stasiu, dziękujemy Ci za wszystkie lata obecności wśród nas. Za każde spotkanie, rozmowę, modlitwę i słowo, które kierowałeś do nas – mówił komendant. Wspominał zwłaszcza spotkania z policjantami rozpoczynającymi służbę. – Przypominałeś im, że policyjny mundur to nie tylko obowiązek i odpowiedzialność, ale przede wszystkim służba dla drugiego człowieka. Zapewnił, że pamięć o kapelanie pozostanie na zawsze w sercach kujawsko-pomorskich policjantów.

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski podkreślił, że w katedrze zgromadziło się tak wiele osób, ponieważ ks. Stanisław Kotowski uczynił w życiu tak wiele dobra. Wspominał poranne spotkania z kapłanem, jego radość z sukcesów miasta, rozmowy o katedrze i planach związanych z jej przyszłością. – Uśmiechnięty, skupiony, oddany innym ludziom – mówił o nim prezydent. – Dla mnie skromny, wspaniały człowiek. Człowiek, który, jeżeli ktoś znalazł się w potrzebie, kazał do niego pójść, porozmawiać, pocieszyć, znaleźć rozwiązanie – dodał.

W imieniu rodziny świadectwo o bracie złożył ks. prałat Piotr Kotowski. Przypomniał, że na swoim obrazku prymicyjnym ks. Stanisław umieścił słowa modlitwy: „Panie, uczyń mnie znakiem Twojej dobroci”. – Dziękujemy Panu Bogu za Jego dobroć, że dał nam brata, który był nie tylko gorliwym kapłanem, ale równocześnie dobrym człowiekiem – powiedział.

Mówił o uśmiechu, dobrym słowie, dowcipach, które towarzyszyły rodzinnym spotkaniom, ale też o pewności, że gdy nadchodziła trudna sytuacja, można było do Stanisława zadzwonić – i zawsze znajdował rozwiązanie. Wspomniał miłość brata do Kościoła, jego oddaną służbę parafiom, budowę kościoła Matki Bożej Częstochowskiej w Bydgoszczy i wielką troskę o renowację ukochanej bydgoskiej katedry.

Ksiądz infułat Stanisław Kotowski urodził się 8 listopada 1953 roku w Bydgoszczy. Po ukończeniu II Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy w 1973 roku wstąpił do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.

W prośbie skierowanej do Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego o przyjęcie do seminarium napisał: „Czując bowiem w sobie głos Chrystusa: «Pójdź za Mną», szczerze pragnę to wezwanie w pełnej poświęcenia i ofiary posłudze kapłańskiej, dla większej chwały Bożej i dla dobra bliźnich zrealizować”.

Święcenia diakonatu przyjął 15 kwietnia 1978 roku z rąk bp. Jana Czerniaka. Święcenia kapłańskie otrzymał 24 maja 1979 roku z rąk bp. Jana Michalskiego w katedrze gnieźnieńskiej.

Jako wikariusz posługiwał w parafiach: św. Jakuba Apostoła w Wągrowcu w latach 1979–1982, św. Marcina Biskupa w Szubinie w latach 1982–1983, Świętego Ducha w Inowrocławiu w latach 1983–1986 oraz Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy w latach 1986–1992.

Był proboszczem parafii św. Wojciecha w Stodołach w latach 1992–1993, parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bydgoszczy w latach 1993–2010, a następnie parafii katedralnej św. Marcina i św. Mikołaja w Bydgoszczy, którą prowadził od 2010 do 2026 roku.

W przeszłości pełnił urząd dziekana. Był prepozytem Kapituły Katedralnej Diecezji Bydgoskiej oraz jej kanonikiem gremialnym, prałatem i infułatem. Od 1 września 1998 roku był kapelanem Policji. Służył również jako opiekun duchowy Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy oraz duszpasterz Związku Sybiraków czy prawników i adwokatów.

W jednej ze swoich homilii w katedrze mówił: „We wszystkich życiowych wskazówkach, jakich udziela nam Jezus, wzywani jesteśmy do czujności w modlitwie, gotowości stanięcia przed Nim”. Dziś te słowa brzmią szczególnie mocno.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print