01.09.2026

„Nie przyszliście na gotowe. Własnymi rękami i zaangażowaniem wykorzystaliście swoje talenty” – powiedział bp Krzysztof Włodarczyk, poświęcając nową salę dla ministrantów i lektorów parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy. Młodzi przez blisko trzy tygodnie własnoręcznie remontowali pomieszczenie, w którym dziś mogą nie tylko spotkać się po służbie przy ołtarzu, ale także pograć w bilard, ping-ponga czy piłkarzyki, obejrzeć film i po prostu pobyć razem.

To miejsce powstało trochę z marzenia, a trochę z uporu. Kiedy ksiądz Damian Pawlikowski został proboszczem parafii, ministranci zaczęli mówić, że chcieliby mieć własną salę – taką, w której mogliby się spotykać także poza liturgią. Pomysł zaczął nabierać realnych kształtów. – W dziewięćdziesięciu procentach służba liturgiczna ten remont przeprowadziła sama – podkreślił proboszcz.

Pomogli rodzice oraz dorośli: przy elektryce, podłodze czy suficie. Resztę chłopcy wzięli na siebie. Malowali ściany, sprzątali, organizowali potrzebne rzeczy, a nawet sami zorganizowali transport stołu bilardowego. Praca trwała niemal trzy tygodnie, po około 12 godzin dziennie. Był to prawdziwy remontowy maraton. Z czasem sił zaczynało brakować, ale – jak przyznają sami zainteresowani – udało się dotrwać do końca. – Nareszcie widzimy, że to jest faktycznie nasze i że ta salka będzie dla nas na lata – mówił Paweł Stępień, który przy ołtarzu służy już 11 lat.

Dzisiaj w sali jest wszystko, czego potrzeba, żeby chciało się do niej wracać: stół bilardowy, ping-pong, piłkarzyki, duży ekran i kanapy. Można zagrać, obejrzeć wspólnie film, zorganizować konkurs albo po prostu usiąść i porozmawiać.

Dla Bartosza Gołębiewskiego, który koordynował prace, najważniejsze jest jednak to, czego nie da się kupić ani zamówić wraz z wyposażeniem. – Dobra grupa liturgiczna to nie tylko ołtarz, ale też my jako ludzie, którzy czasem po prostu są gdzieś tam, mają relację – powiedział. Jak zauważył, wspólna praca była dla nastolatków niezwykłym doświadczeniem. Przez wiele godzin dziennie musieli razem działać, dzielić się zadaniami i doprowadzić przedsięwzięcie do końca. – To miejsce, gdzie będziemy mogli czasem się integrować, coś obejrzeć, a czasem po prostu pobyć i porozmawiać – dodał.

Nową salę poświęcił bp Krzysztof Włodarczyk. Ordynariusz diecezji bydgoskiej zwrócił uwagę właśnie na to, że młodzi nie otrzymali gotowego miejsca, ale sami włożyli w nie swoją pracę. – Najlepiej przyjść na gotowe, skorzystać. Ale kiedy coś jest zrobione własnymi siłami, szacunek do tego dzieła jest większy – zaznaczył.

Jego zdaniem taka przestrzeń ma podwójne znaczenie. Z jednej strony daje młodym miejsce, które mogą nazywać swoim. Z drugiej – uczy odpowiedzialności za wspólne dobro. Biskup podziękował także proboszczowi za stworzenie młodym możliwości rozwijania talentów i rodzicom, którzy zaangażowali się w remont i towarzyszyli swoim dzieciom. – To bardzo ważna współpraca pokoleń – podkreślił.

Podczas modlitwy poświęcenia bp Włodarczyk prosił, by sala służyła nie tylko odpoczynkowi, ale również duchowemu wzrostowi ministrantów, budowaniu więzi i dobrej, pożytecznej rozrywce. Przywołał słowa św. Pawła o służbie, gorliwości, życzliwości i braterskiej miłości. Życzył młodym, aby właśnie tutaj rozwijali swoje talenty i uczyli się wykorzystywać je dla innych. – Ważne, żeby życie tu było. Żebyście byli duszą tego miejsca, przeżywali wspólnotę, budowali więzi, a równocześnie przez rywalizację, spotkania, konkursy i inne wydarzenia rozwijali w sobie postawę otwartości – mówił.

Prosił także o odwagę dla młodych, aby potrafili odpowiedzieć na głos powołania do służby Bożej. I chyba właśnie w tym kryje się największa wartość tej niewielkiej sali. Nie jest ona konkurencją dla kościoła, ale przedłużeniem wspólnoty, która rodzi się przy ołtarzu. Ministrant nie musi być tylko chłopakiem w komży, który pojawia się na Mszy i znika po błogosławieństwie. Może być częścią grupy, która razem pracuje, śmieje się, gra, rozmawia, modli się i zwyczajnie się przyjaźni.

Wśród młodych są tacy, którzy służą przy ołtarzu od kilku miesięcy, ale są też bardziej doświadczeni. Paweł robi to od 11 lat, Janek od czterech, Gracjan od trzech. Dla jednych największą atrakcją jest bilard, dla innych ping-pong, jeszcze inni po prostu cieszą się, że mają swoje miejsce. – Po kilku latach dostaliśmy naszą salkę już na stałe – mówił jeden z ministrantów.

Nowa przestrzeń ma więc być miejscem spotkania. Takim, do którego można przyjść nie tylko wtedy, gdy trzeba założyć komżę. Bo bliskość Kościoła zaczyna się także od relacji, przyjaźni i poczucia, że jest się u siebie. A czasem właśnie od wspólnej partii bilarda, ping-ponga czy filmu zaczyna się coś znacznie ważniejszego – wspólnota.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print