03.04.2026

„Stanie przy krzyżu to perspektywa” – powiedział biskup Krzysztof Włodarczyk, który w Wielki Piątek przewodniczył Liturgii Męki Pańskiej w parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielski Wiernych w Niemczu.

Na wstępie rozważań, biskup zauważył, że „prawie każdy człowiek, nawet niepraktykujący, odczuwa nabożny szacunek wobec wymowy tego dnia. Rozumie, że działo się wówczas coś naprawdę ważnego”. Jak zaznaczył, główne misterium tego czasu, to tajemnica przylgnięcia do krzyża. Według biskupa nie dostrzeżemy jej istoty i głębi, „patrząc i myśląc o krzyżu jako o narzędziu umęczenia, ciężaru, kary”.

Biskup Włodarczyk zaznaczył, że Jezus nie przyszedł na świat przede wszystkim po to, by zostać ukarany krzyżem. Przyszedł, by odkupić człowieka, objawić miłość Ojca. – Więc krzyż jest miejscem objawienia prawdy. To tylko środek i narzędzie okazania miłości. I tak patrzmy na nasze życiowe krzyże. Prośmy Boga, by nam rozjaśnił, co jest prawdziwym naszym krzyżem, a co tylko niepotrzebnym ciężarem, który nieraz sami sobie nakładamy, bez woli Bożej. Prośmy o to, byśmy umieli objąć nasz krzyż z miłością, umieli do niego przylgnąć, z niego nie schodzić, póki Bóg nie zechce – dodał.

Biskup bydgoski przywołał papieża Franciszka. – On mówił nam, że świadek, który ma krzyż w sercu, a nie tylko na szyi, nie postrzega nikogo jako nieprzyjaciela, ale wszystkich jako braci i siostry, za których Jezus oddał swoje życie – mówił, dodając, że świadek krzyża nie rozpamiętuje przeszłych krzywd ani nie narzeka na teraźniejszość, nie korzysta z dróg podstępu i władzy światowej, nie chce narzucać się swoim bliskim, ale oddać życie dla innych. Nie szuka własnych korzyści, aby potem wydać się pobożnym – powiedział.

Biskup Krzysztof Włodarczyk przypomniał, że Pan Jezus zostaje wywyższony na krzyżu w chwale. Powraca do nieba przez krzyż. – I to jest dla nas ważny moment, chodzi o uwierzenie. Uwierzenie oznacza ufne przylgnięcie do Chrystusa Zbawiciela, a wiara jest kontynuacją tego uwierzenia. Bóg oczekuje od człowieka takiej właśnie wiary, która otwiera całe życie człowieka na doświadczenie miłości Boga, jaką On miłuje swoje dzieci. Dlatego tu jesteśmy – zaznaczył.

Zaraz potem postawił pytania: co to znaczy stać przy krzyżu, go wziąć, przylgnąć do niego? Otóż stanie przy krzyżu to – według ordynariusza – jest modlitwa. – Nawet wtedy, kiedy jest mi bardzo ciężko, kiedy cierpienie, starość, zdrada, kiedy najbliżsi mnie zawiedli. Jednak w tej sytuacji pozostaję w relacji z Bogiem. To spotkanie przy krzyżu, a więc ta modlitwa, to jest siła, to jest dostąpienie cierpienia, to jest wymiana miłości tego mojego małego m z dużym M – Jego Miłością – powiedział.

O krzyżu – jak zauważył biskup bydgoski – pisał również, dziś już święty papież Jan XXIII. „Potrzeba mi krzyża – jeżeli nie, jakim byłbym papieżem? Panie, pomóż mi nieść go z godnością i pokorą, niech stanie się on naszym zaszczytem przed Bogiem. Reszta nic nie jest warta”. – Potrzeba nam krzyża, bo jakim byłbym katolikiem, księdzem, biskupem? – pytał, dodając, że Rozalia Celakówna pisała: „Krzyż jest moim uniwersytetem, gdzie Pan Jezus kształci moją duszę w cierpieniu”. – I myśmy tutaj cierpienia przynieśli. One są fizyczne, emocjonalne, ale również duchowe, jak wtedy, kiedy czekamy, aż Pan nas wysłucha. To czekanie to jest krzyż. Przy krzyżu mam być pewny, że Pan jest ze mną, ma plan wobec mnie, jest miłosierny. Bo pod krzyżem wyznanie wiary domaga się wierności – powiedział.

Biskup Krzysztof Włodarczyk zapytał uczestników uroczystości, czy mieli takie chwile, gdzie chciało się wszystko rzucić? – Kiedy się wydawało, że ciemne chmury przychodzą na mnie, na moją rodzinę, na moje kapłaństwo? A pod krzyżem wyznanie wiary domaga się ofiarności, świadectwa. Stanie przy krzyżu to perspektywa, która sprowadza się do wiary w życie wieczne – powiedział.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print