08.09.2026

„Nie można nie wytrwać, jeśli się miłuje” – mówił bp Piotr Greger podczas odpustu ku czci Matki Bożej Pięknej Miłości w Katedrze świętego Marcina i świętego Mikołaja w Bydgoszczy. Biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej przekonywał, że Maryja nie jest jedynie znakiem pobożności, ale przede wszystkim szkołą miłości: uczy zaufania Bogu, wierności w próbie oraz nieustannego powracania do Jezusa. Uroczystość odbyła się 8 września, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, głównej patronki diecezji bydgoskiej.

Modlitwie przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk. Razem z nim modlili się biskupi: senior Jan Tyrawa, Piotr Greger z diecezji bielsko-żywieckiej, Rudolf Pierskała z diecezji opolskiej oraz senior Zbigniew Kiernikowski z diecezji legnickiej.

Biskup Piotr Greger rozpoczął homilię od pytania, co właściwie oznacza określenie „Matka Pięknej Miłości”. Zauważył, że słowo „miłość” zostało dziś mocno zużyte i nadużyte. – Trzeba je na nowo podjąć, oczyścić i przywrócić mu pierwotny blask – mówił, podkreślając, że prawdziwa miłość ma swoje źródło w Bogu. – Człowiek jest stworzony do miłości i z natury do niej uzdolniony. Ale miłości trzeba się całe życie uczyć – zaznaczył.

W tym właśnie widział szczególną rolę Maryi. Jej życie jest – jak powiedział – „ikoną, katechezą życia zawartą w obrazie osoby”. – Maryja pokazuje, czym jest miłość, która nie zatrzymuje się na słowach, lecz oznacza całkowite zawierzenie Bogu. Podarowała się Bogu cała, chociaż nie mogła przecież do końca wiedzieć, w jaką stronę zostanie poprowadzona i czego będzie musiała po drodze doświadczyć – przypomniał kaznodzieja.

Jednym z kluczowych momentów homilii była refleksja nad Maryją i Józefem, którzy stanęli wobec tajemnicy poczęcia Jezusa. Biskup Greger zwrócił uwagę na postawę Józefa, który – choć nie rozumiał sytuacji – nie chciał skrzywdzić Maryi. – Wolał sam znosić niesprawiedliwe pomówienia aniżeli całą winę zrzucić na Maryję wobec sytuacji, której sam nie rozumiał – mówił, nazywając go „mężczyzną o wielkiej klasie”.

Postawa Maryi prowadzi jednak jeszcze dalej – do wierności, która zostaje poddana próbie. – Ona pokazuje nam, jak trwać z Jezusem, by wytrwać. Bo można trwać i nie wytrwać; można trwać, ale w pewnym momencie zrezygnować – mówił biskup. I dodał: „nie można nie wytrwać, jeśli się miłuje”.

Zdaniem bp. Gregera właśnie takiej miłości potrzebuje dzisiaj chrześcijanin. Nie chodzi o uczucie, które trwa dopóty, dopóki wszystko układa się dobrze, lecz o miłość zdolną pozostać przy Chrystusie także wtedy, gdy przychodzą cierpienie, niezrozumienie i kryzys. Maryja pod krzyżem „bolała, cierpiała”, ale pozostała przy Synu i chciała, by Jego dzieło odkupienia zostało doprowadzone do końca.

Kaznodzieja podkreślił, że pod krzyżem Jezus dał Maryję za Matkę nie tylko apostołowi Janowi, ale każdemu człowiekowi. Ewangelia mówi bowiem o „umiłowanym uczniu”, nie wymieniając jego imienia. – Do bycia umiłowanym uczniem Chrystusa jest powołany każdy człowiek – wyjaśnił. – Dlatego Maryja „jako Matka Pięknej Miłości, jest podarowaną przez Pana każdemu z nas; Matką, która bierze mnie w opiekę i uczy prawdziwie kochać”.

Ważnym przykładem takiej miłości jest dla biskupa wydarzenie w Kanie Galilejskiej. Maryja jako pierwsza dostrzega problem – kończące się wino – ale nie próbuje sama go rozwiązać. – Widzi, zauważa, ale rozwiązanie problemu pozostawia Jezusowi, sama usuwając się w cień – mówił bp Greger. W ten sposób pokazuje miłość, która potrafi zauważyć drugiego człowieka, jego brak i cierpienie, ale jednocześnie wie, komu należy ostatecznie powierzyć jego sprawy.

Biskup odniósł tę refleksję do bydgoskiego wizerunku Matki Pięknej Miłości. Zwrócił uwagę na charakterystyczny, subtelny uśmiech Maryi. Widział w nim przypomnienie o godności człowieka jako dziecka Bożego – godności, której nie odbierają nawet najtrudniejsze doświadczenia. – W Jej uśmiechu ukryta jest w sposób tajemniczy siła, która pozwala nadal toczyć walkę z wszystkimi przeciwnościami losu, których nikomu z nas nie brakuje – powiedział.

W zakończeniu homilii bp Greger zwrócił uwagę na szczególną potrzebę obecności Maryi w trudnych czasach. – To nie Maryja potrzebuje apostołów, ale apostołowie potrzebują obecności Matki Zbawiciela. To Kościół potrzebuje Maryi, która uczy nas zrozumienia i bycia Kościołem – podkreślił. Maryja, jak zaznaczył, uczy miłości „która polega na umiejętności nieustannego powrotu do Jezusa”. – Im trudniejsze czasy, tym bardziej Ona jest z nami obecna i wstawia się w naszych codziennych sprawach – mówił biskup. Na zakończenie zwrócił się do Matki Pięknej Miłości z modlitwą: „Ucz nas pięknej miłości i nieustannie módl się za nami”.

Na zakończenie Mszy św. bp Krzysztof Włodarczyk podziękował bp. Gregerowi za homilię i za zaproszenie do tego, „by z Maryją uczyć się miłości i tą miłością się dzielić”. Ordynariusz diecezji bydgoskiej podziękował także kapłanom, osobom konsekrowanym, alumnom oraz wszystkim uczestnikom uroczystości i gościom odbywającego się nad Brdą od 8 do 10 września 61. Sympozjum Wykładowców Liturgiki.

Podczas odpustu ogłoszono również nominację nowego proboszcza bydgoskiej katedry. Biskup Włodarczyk mianował nim ks. prof. dr. hab. Grzegorza Bartha, który zastąpi zmarłego 23 sierpnia ks. infułata Stanisława Kotowskiego. Dekret został wydany 4 września i wszedł w życie 8 września. Nowy proboszcz przyjął nominację „z pokorą, w duchu posłuszeństwa woli Bożej” i zapewnił, że powierzone mu obowiązki będzie wypełniał sumiennie.

Więcej TUTAJ

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print