14.09.2026

„Panie Jezu, Ty mnie najlepiej znasz i składam pod krzyżem wszystkie moje nieprawości” – mówił bp Krzysztof Włodarczyk podczas Mszy św. w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, sprawowanej w bydgoskim klasztorze Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji. Msza św. była także dziękczynieniem za 100 lat obecności sióstr w grodzie nad Brdą i zakończeniem Roku Jubileuszowego.

Ordynariusz diecezji bydgoskiej podkreślił, że jubileusz był czasem szczególnej łaski, za którą należy Bogu dziękować. – Jubileusz to zawsze czas uprzywilejowany, że ta Boża łaska, która nieustannie na nas spływa, ma swoje „dodatkowe kanały” i z tego daru korzystaliśmy – powiedział. Pogratulował siostrom przygotowania do kolejnego stulecia ich obecności w Bydgoszczy.

W homilii biskup skupił się przede wszystkim na znaczeniu krzyża. Zauważył, że choć dla chrześcijan jest on najważniejszym znakiem wiary, łatwo można sprowadzić go jedynie do symbolu cierpienia, męki i utrapienia. Tymczasem – jak zaznaczył – chrześcijańskie spojrzenie na krzyż jest zupełnie inne. – Jezus po to cierpiał, bym ja nie cierpiał – mówił, odwołując się do proroctwa Izajasza o Tym, który wziął na siebie ludzkie cierpienia.

Biskup podkreślił, że krzyż nie jest znakiem klęski, lecz zwycięstwa i ocalenia. Przypomniał biblijny obraz trzech młodzieńców wrzuconych do rozpalonego pieca, którzy mimo obecności płomieni nie zostali przez nie spaleni. – Płomienie nas palą. Ale jest właśnie ten czwarty, ten zmartwychwstały Chrystus, który właśnie przez krzyż zwyciężył śmierć, grzech, cierpienie – wskazał.

W tym kontekście biskup mówił o doświadczeniach, których nie da się uniknąć: cierpieniu, odrzuceniu, porażkach i różnych życiowych kryzysach. Każdy człowiek – zauważył – może nazwać własne „płomienie”, które go palą, odbierają nadzieję i zniechęcają do życia. Chrześcijanin nie zostaje jednak w nich sam. Obecność Chrystusa sprawia, że cierpienie nie ma ostatniego słowa.

Krzyż jest także światłem, które pozwala człowiekowi zobaczyć prawdę o sobie. Biskup Włodarczyk zauważył, że ludzie często próbują ukrywać swoje słabości i grzech, budując przed innymi „piękne fasady”. – Tymczasem Bóg nie kocha człowieka jedynie wtedy, gdy ten spełnia określone wymagania. Ktoś tak może pokochać grzesznika? Tylko Bóg może tak pokochać grzesznika. Kocha go takim, jakim właśnie jest – powiedział.

Podkreślił zarazem, że Boża miłość nie oznacza akceptacji zła. Bóg potępia grzech, ale ocala człowieka. Właśnie dlatego krzyż staje się miejscem nadziei dla człowieka świadomego własnej słabości.

Szczególnie osobisty charakter miało świadectwo biskupa dotyczące jego modlitwy pod krzyżem. – Mam osobisty taki akt, zaczynam modlitwę, to wołam najpierw o przebaczenie właśnie i to w takim kierunku mówię: Panie Jezu, Ty mnie najlepiej znasz i składam pod krzyżem wszystkie moje nieprawości – wyznał. Dodał, że nie wymienia ich publicznie, ale właśnie pod krzyżem powierza je Chrystusowi, prosząc o oczyszczenie i uzdrowienie. – Pan Jezus mnie kocha i dlatego tutaj nie tracę tej nadziei, że nigdy nie jestem stracony właśnie z tymi grzechami, które mam – powiedział bp Włodarczyk.

Wskazał, że człowiek może złożyć pod krzyżem także to, czego sam w sobie nie potrafi zaakceptować i czego chciałby się pozbyć. – W krzyżu spotyka się największa ludzka podłość z największą boską miłością – podkreślił ordynariusz diecezji bydgoskiej. Jak wyjaśnił, odpowiedzią Chrystusa na zło i nieprawość człowieka nie jest odrzucenie, lecz przebaczenie i miłość. To właśnie w krzyżu – znaku pozornej klęski – objawia się miłość silniejsza od grzechu i śmierci.

Podczas Eucharystii dziękowano za stulecie obecności klarysek w Bydgoszczy. Jak przypomniał ks. Michał Serwiński CMF, proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła, na terenie której znajduje się klasztor, jubileusz był okazją do wdzięczności za siostry oraz łaski, które wspólnota otrzymała w ciągu minionego roku.

Historia bydgoskiego konwentu sięga 1908 roku, kiedy klasztor powstał w Pradze. W 1921 roku siostry przeniosły się do Gniezna, a cztery lata później do Bydgoszczy. Do grodu nad Brdą przybyły dokładnie 14 września 1925 roku – w święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Towarzyszył im m.in. bp Antoni Laubitz. Na dworcu powitały je tłumy mieszkańców, a od pierwszych dni bydgoszczanie przychodzili do klasztornej kaplicy na modlitwę.

Historia wspólnoty została naznaczona również doświadczeniem wojny i prześladowań. 13 września 1939 roku na klasztor napadli niemieccy okupanci, a 7 lipca 1941 roku siostry zostały wypędzone, a budynek skonfiskowano. Po wojnie zaczęły ponownie gromadzić się przy ul. Kordeckiego 5, a do pierwotnego klasztoru powróciły 22 lipca 1945 roku. W kolejnych latach przyszło im mierzyć się z szykanami władz komunistycznych.

W 1951 roku, na mocy dekretu prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, kaplica otrzymała status półpublicznej. W latach 70. i 80. klasztor został rozbudowany o dwa nowe skrzydła. W 1986 roku po raz pierwszy przebudowany Tron Eucharystyczny poświęcił prymas Polski kard. Józef Glemp.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print