Kilkanaście zastępów straży walczyło z pożarem kościoła w Gołańczy. Ogień zauważono w środę, 17 kwietnia, około godz. 17.15. Szczególnie ucierpiał chór, całkowicie zniszczone zostały zabytkowe 9-piszczałkowe organy z XVIII wieku przeniesione ze starego kościoła.

Pożar był dla wszystkich zaskoczeniem. Jak powiedział proboszcz parafii ks. Roman Lidziński, kwadrans wcześniej był przy kościele i rozmawiał z pracownikami firmy zajmującej się nagłośnieniem, którzy instalowali kolumny na zewnątrz świątyni. – Nie zauważyłem żadnego niebezpieczeństwa. Nie minęło 15 minut, a ksiądz wikariusz zaalarmował mnie, że kościół się pali. Kiedy wszedłem do środka, zadymienie było już bardzo duże. Zauważyłem, że tynki spadają z góry, a nad organami, na wysokości trzech, czterech metrów, jest już potężny ogień. Szczególnie ucierpiał chór, całkowicie zniszczone są zabytkowe 9-piszczałkowe organy z XVIII wieku przeniesione tu ze starego kościoła – dodał proboszcz. Ta część świątyni przeszła gruntowny remont. Ponad dwa lata remontowano organy. Na chórze założono nową instalację elektryczną, położono podłogi, odmalowano wnętrze.

W akcji uczestniczyły zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Wągrowca, Chodzieży i Poznania oraz jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z miasta i gminy Gołańcz. – W momencie przybycia na teren akcji mieliśmy bardzo duże zadymienie w całej górnej części kościoła. Pożar rozwijał się na chórze. Po dokonaniu rozpoznania zorientowaliśmy się, że palą się organy. Na szczęście pożar nie rozprzestrzenił się na pozostałą część kościoła i wieżę. Musieliśmy odprowadzić temperaturę, a także palne dymy i gazy, które się nagromadziły w górnej części nawy głównej – powiedział komendant Miejsko-Gminnego Związku OSP RP w Gołańczy druh Andrzej Woźnicki.

Historia murowanego kościoła sięga 1931 roku. Wzniesiono go według projektu znanego inżyniera architekta Stefana Cybichowskiego z Poznania. Konsekracji 19 sierpnia 1934 roku przewodniczył kardynał August Hlond. To świątynia neoklasycystyczna na planie krzyża. Do głównej bryły dobudowano smukłą, czworoboczną, dwukondygnacyjną wieżę z dzwonnicą.

Kilka godzin po ugaszeniu ognia przyczyny pożaru nie były jeszcze znane.

Tekst: Marcin Jarzembowski/KAI
Zdjęcia: Marcin Jarzembowski, ks. Bartosz Brzeziński oraz FB „Moja Gołańcz – wczoraj, dziś i jutro” (autorzy: Jacek Abram, Małgorzata Brant, Sławomir Maciaszek, Andrzej Maciaszek, Tomasz Marszał)

print