05.04.2026

„Nie ma w historii świata niczego ważniejszego niż Jezusowe zmartwychwstanie” – mówił podczas Wigilii Paschalnej w Katedrze świętego Marcina i świętego Mikołaja w Bydgoszczy biskup Krzysztof Włodarczyk.

Jak podkreślił ordynariusz diecezji bydgoskiej, chrześcijaństwo zaczyna się od spotkania z Jezusem Chrystusem. – I to nie jakimś abstrakcyjnym, słodkim „Jezuskiem” z ckliwych obrazków czy nawet z wybitnych dzieł sztuki, lecz z Tym, który dwa tysiące lat temu przyszedł na świat. Żył jako jeden z nas, czynił cuda, które zapierały dech w piersiach, budził podziw, nadzieję i entuzjazm jednych oraz nienawiść drugich, a potem przeszedł przez mękę, skandal krzyża, śmierć, by jako jedyny w dziejach świata powstać z grobu o własnych siłach – mówił.

Według biskupa i to jeszcze nie wystarcza. – Chrześcijaństwo zaczyna się wtedy, gdy uznamy, że ten sam Jezus żyje i działa również dziś, i gdy poddamy się temu działaniu: zmienimy kierunek swego życia poprzez nawrócenie i pójdziemy za Nim, by Go naśladować – podkreślał, dodając, że chrześcijaństwo to postawienie wszystkiego na jedną kartę. To porzucenie wszystkiego innego na rzecz jednej, ale za to bezcennej perły. – Nie ma w historii świata niczego ważniejszego niż Jezusowe zmartwychwstanie. To wiara w to, że nigdy nie umrzemy, że wybór nie jest między życiem a śmiercią, lecz między życiem z Nim (niebo) lub bez Niego (piekło) – podkreślił.

W swoich rozważaniach biskup nawiązał do książki Gilberta Keitha Chestetertona „Wiekuisty człowiek”. – Jest w niej rozdział „Pięć pogrzebów wiary”, gdzie Chesterton pisze o tych epokach w życiu Kościoła, w których ogłoszono już jego śmierć, a jednak za każdym razem Kościół zmartwychwstawał i mówi: „Wiele razy ogłaszano śmierć Kościoła i urządzano jego pogrzeb, ale Kościół za każdym razem zmartwychwstawał, a to dlatego, że jego Bóg zna drogę wyjścia z grobu”.

Chesterton – jak dodał bp Włodarczyk – pisze, że w każdej epoce nie brakuje demagogów – jak ten pies, który płynie z prądem, skacze jak chart, wydaje się, że gestykuluje, że macha swoimi łapkami, tymczasem to fale uderzają o martwe kończyny. – Podobnie jest z ludźmi – mimo, że niektórzy zdają się być żywi w swoich poglądach, jednak powtarzają tylko to, co szepcze im do uszu duch czasu. W ich słowach i gestach nie ma życia. Ten, kto potrafi iść pod prąd, przeciwstawić się mainstremowi, duchowi czasu, tylko ten jest w stanie odnaleźć prawdę. Wyraził to idealnie papież św. Jan Paweł II w „Tryptyku rzymskim”: Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąd. I myślę, że my tutaj zgromadzeni na tej najważniejszej Liturgii w ciągu roku, jesteśmy w tej grupie idącej pod prąd – zaznaczył.

Biskup zauważył, że dzisiaj bardzo często świat chce wtłoczyć do głowy ludziom myśl, że Kościół katolicki już nie ma szans, zwłaszcza u ludzi młodych. Zaraz potem wyraził prośbę. – W te najważniejsze Święta pomyślmy o młodych osobach. Posiadamy przecież obietnicę Jezusa, że jeżeli będziemy się modlić o dobrą rzecz, zgodną z wolą Boga i będziemy to robić wspólnie, to Pan nam tego nie odmówi. Chciałbym pokornie przedstawić taki pomysł: żebyśmy codziennie do naszych osobistych intencji modlitewnych dodali jedną – o powrót młodych ludzi, młodych małżeństw, dzieci do Jezusa i Kościoła. On zwyciężył śmierć, grzech, szatana, dlatego dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Taki szturm do nieba na pewno będzie wysłuchany – powiedział.

Na zakończenie bp Krzysztof Włodarczyk zaapelował do uczestników Wigilii Paschalnej, by nie dali sobie wmówić, że Kościół jest w tak głębokim kryzysie, że przed oczyma tylko ciemność. – To nieprawda. Wiele razy, jak to przypomniał Chesterton, ogłaszano śmierć Kościoła, a on za każdym razem powstawał z martwych. Bo nasz Bóg zna drogę wyjścia z grobu – zakończył.

Biskup bydgoski udzielił również sakramentów chrztu, bierzmowania i Eucharystii Zuzannie, która przygotowywała się do tego momentu poprzez formację w Diecezjalnym Ośrodku Katechumenalnym.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print