10.09.2026

O tym, że piękno liturgii nie może być oderwane od jej prawdy, o sporach wokół form liturgicznych, potrzebie lepszej formacji duchownych i świeckich, jakości homilii oraz wyzwaniach, jakie dla Kościoła niesie współczesna kultura, rozmawiali uczestnicy 61. Sympozjum Wykładowców Liturgiki. Spotkanie w Bydgoszczy stało się okazją nie tylko do naukowej refleksji, ale również do postawienia pytania, dlaczego liturgia – będąca centrum życia Kościoła – wciąż staje się źródłem napięć, podziałów i nieporozumień.

Jak zauważył ks. prof. Daniel Brzeziński, przewodniczący Sekcji Wykładowców Liturgiki na Wydziałach Teologicznych i w Wyższych Seminariach Duchownych przy KEP oraz Stowarzyszenia Liturgistów Polskich, tematyka tegorocznego spotkania wyrastała z przekonania, że współczesna liturgia znajduje się między tradycją a ponowoczesnością. W jego ocenie zagrożenia pojawiają się zarówno wewnątrz Kościoła, gdzie odpowiedzialność ponoszą sami jego członkowie, jak i z zewnątrz – poprzez presję, niezrozumienie czy próby narzucania określonych stanowisk. Dlatego potrzebne jest rozeznanie oparte na Ewangelii i tradycji Kościoła. – Te zagrożenia płyną i z wewnątrz Kościoła – wskazał, dodając, że „często jesteśmy my sami odpowiedzialni”.

Gospodarz spotkania, bp Krzysztof Włodarczyk, podkreślił, że bydgoska diecezja z radością przyjęła środowisko liturgistów. Wskazał na znaczenie troski o piękno liturgii oraz połączenia refleksji naukowej ze wspólnotowym doświadczeniem i wzajemną wymianą. Życzył uczestnikom, by spotkanie przyniosło zarówno pogłębienie naukowe, jak i „dobre owoce” w życiu Kościoła.

Jedną z najważniejszych odpowiedzi na pytanie o istotę pięknej liturgii zaproponował bp Zbigniew Kiernikowski. Jego zdaniem punktem wyjścia nie jest zewnętrzna doskonałość celebracji, lecz jej prawda. Liturgia staje się prawdziwa wtedy, gdy człowiek rzeczywiście pozwala Bogu działać w swoim życiu i poddaje się przemianie. Nie chodzi więc o to, by człowiek jedynie „wykonał” liturgiczne czynności, lecz aby sam został przez liturgię przemieniony. – Ja chcę w liturgii, żeby ze mną i we mnie coś się stało, żeby się dokonała przemiana – powiedział.

W podobnym kierunku, choć z perspektywy doświadczeń duszpasterskich, mówiła w rozmowie z KAI Patrycja Hurlak, członek Stowarzyszenia Liturgistów Polskich i koordynator ds. promocji diecezji bydgoskiej, odpowiedzialna za organizację sympozjum w Bydgoszczy. Zwróciła uwagę, że spotkania liturgistów nie są „towarzystwem wzajemnej adoracji”, lecz przestrzenią konfrontowania doświadczeń i szukania odpowiedzi na realne problemy Kościoła. Jednym z nich jest dziś sposób rozumienia tradycji i związane z nim napięcia między wiernymi.

Patrycja Hurlak zwróciła uwagę na niebezpieczeństwo sprowadzania tradycji wyłącznie do jednej formy sprawowania Mszy św. i tworzenia przekonania, że jedna forma jest lepsza od drugiej. Jej zdaniem może to prowadzić do niepotrzebnych podziałów. – Liturgia jest jedna poza czasem – podkreśliła, porównując spór o formy liturgiczne do pytania, która z czczonych przez wiernych ikon Matki Bożej jest „lepsza”. Jednocześnie postawiła także pytanie o odpowiedzialność samego Kościoła. – Co robimy nie tak, co robimy w polskich parafiach, w polskich kościołach, że ludzie jakoś pociągani są przez alternatywne środowiska i sposoby przeżywania wiary – pytała.

Na potrzebę uporządkowania tego sporu wskazał również bp Piotr Greger, biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej. W jego ocenie piękna liturgia to liturgia prawdziwa, a więc sprawowana zgodnie z tym, co Kościół określa w księgach liturgicznych i prawodawstwie. Jednym z podstawowych problemów jest natomiast brak rozumienia znaczenia liturgicznych znaków. Drugim – niewystarczająca wierność przepisom liturgicznym. Dlatego, jak podkreślił, potrzebna jest formacja wszystkich uczestników liturgii, począwszy od seminarzystów, przez duchownych, aż po świeckich.

Przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski zauważył przy tym, że rosnące zainteresowanie świeckich formacją liturgiczną może być pozytywnym sygnałem. W kilku diecezjach powstają szkoły i inicjatywy formacyjne odpowiadające na oddolne potrzeby wiernych. Jego zdaniem nie należy obawiać się tego rodzaju sygnałów, lecz potraktować je jako wezwanie do wyjścia naprzeciw wiernym.

Osobnym problemem pozostaje sposób głoszenia słowa Bożego. Ksiądz prof. Henryk Sławiński z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie zauważył, że problemem nie jest brak homilii, ponieważ księża mają świadomość obowiązku jej głoszenia. Problemem jest przede wszystkim jej jakość. Jego zdaniem kaznodzieja powinien łączyć kerygmat z pogłębieniem katechetycznym i moralnym, wykorzystując bogactwo chrześcijańskiej doktryny. – Naszym zadaniem nie jest narzekać, nie jest biadolić, tylko głosić dobrą nowinę, radosną nowinę – powiedział.

Według ks. prof. Henryka Sławińskiego dobra homilia powinna być zakorzeniona w Jezusie Chrystusie i głoszona z przekonaniem, radością oraz szacunkiem dla wolności słuchacza. Kaznodzieja nie może jednak zapominać, że słowo Boże trafia do ludzi znajdujących się na różnym etapie wiary. Dlatego powinien nie tylko przekazywać treść, ale także „pociągać ludzi” i pokazywać im nowe perspektywy chrześcijańskiego życia.

W tym kontekście pojawiło się także pytanie o sztuczną inteligencję. Prelegent nie uznał jej za problem, lecz za wyzwanie i narzędzie, z którego można korzystać podczas przygotowywania homilii. Zastrzegł jednak, że technologia nie może zastąpić osobowego charakteru przepowiadania. – Homilia, jak całe chrześcijaństwo, jest spotkaniem żywych osób – zaznaczył.

Do jednego z najbardziej aktualnych sporów wokół liturgii powrócił ks. prof. dr hab. Waldemar Pałęcki MSF, Misjonarz Świętej Rodziny i kierownik Katedry Historii Liturgii KUL. Opisał zjawisko „hybrydyzacji liturgii”, czyli mieszania form i znaków pochodzących z różnych tradycji liturgicznych. Zwrócił uwagę, że podobne napięcia towarzyszyły Kościołowi także w przeszłości, dlatego dzisiejszych sporów nie można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach konfliktu między zwolennikami liturgii przedsoborowej i posoborowej.

Problemem – według ks. prof. Pałęckiego – staje się sytuacja, w której znak liturgiczny zostaje oderwany od swojego znaczenia teologicznego i historycznego, a następnie użyty przede wszystkim jako zewnętrzna forma. Wtedy liturgia może zostać sprowadzona do rytualizacji lub odtwarzania archaicznych gestów bez zrozumienia ich sensu. – Jakość nie zależy od formy, ale od świadomości obecności Chrystusa w liturgii – podkreślił.

Pałęcki wskazał również na teologiczne niebezpieczeństwo traktowania różnych form liturgicznych jako elementów rywalizacji. Odwołał się do św. Pawła i jego krytyki podziałów w pierwszym Liście do Koryntian: „Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa, ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. W jego ocenie podobna logika może pojawić się wtedy, gdy wierni zaczynają utożsamiać się przede wszystkim z określoną formą liturgii, zamiast dostrzegać jedność Chrystusa.

Do kwestii granic liturgicznej kreatywności z perspektywy prawa kanonicznego odniósł się ks. Karol Rawicz-Kostro, przedstawiając komunikat „Kanoniczne znaczenie materii i formy sakramentalnej w świetle noty Dykasterii Nauki Wiary «Gestis verbique»”. Zwrócił uwagę, że dokument nie ustanawia nowego prawa powszechnego, ale przypomina obowiązujące zasady dotyczące sprawowania sakramentów. Jego adresatami są przede wszystkim biskupi i szafarze sakramentów, ale w szerszym znaczeniu cały Lud Boży. Szczególnie mocno wybrzmiała kwestia prawa wiernych do uczestnictwa w liturgii sprawowanej zgodnie z obrzędami Kościoła. – To jest prawo. To nie jest tylko obowiązek, który dotyczy szafarzy sakramentów – podkreślił.

Dyrektor Centrum Formacji Liturgicznej Diecezji Bydgoskiej im. św. Carlo Acutisa wskazał, że materia, forma i intencja szafarza nie są jedynie technicznymi elementami sakramentu, lecz dotyczą jego integralności i wiarygodnego przekazu łaski. Szczególne znaczenie przypisał świadomemu wykonywaniu znaków liturgicznych, podkreślając, że ich niedbałe lub nieczytelne sprawowanie nie jest wyłącznie problemem estetycznym. – Materia i forma nie są techniczną otoczką sakramentu ani liturgicznym rygorem. Są kanonicznym wyrazem prawdy, że Kościół jest sługą, a nie właścicielem znaku zbawienia – zaznaczył. W jego ocenie granica władzy Kościoła nad sakramentem jest zarazem granicą wolności szafarza, a jej zachowanie stanowi nie ograniczenie duszpasterstwa, lecz jego zabezpieczenie.

Tegoroczne spotkanie liturgistów pokazało więc, że najważniejsze pytania o współczesną liturgię nie sprowadzają się do wyboru między tradycją a nowoczesnością. Dotyczą przede wszystkim tego, czy człowiek rozumie znaki, czy celebracja prowadzi go do spotkania z Chrystusem, czy wspólnota potrafi zachować jedność mimo różnic oraz czy Kościół potrafi odpowiedzieć na nowe potrzeby wiernych bez utraty własnej tożsamości.

61. Sympozjum Wykładowców Liturgiki na Wydziałach Teologicznych i w Wyższych Seminariach Duchownych w Polsce odbyło się w Bydgoszczy w dniach 8–10 września pod hasłem „Między tradycją i ponowoczesnością: drogi i bezdroża współczesnej liturgii w Polsce”. Organizatorem spotkania byli Diecezja Bydgoska oraz Stowarzyszenie Liturgistów Polskich. W programie znalazły się referaty i dyskusje dotyczące m.in. formacji liturgicznej, hermeneutyki ciągłości i mieszania form liturgicznych, przepowiadania słowa Bożego, relacji pokolenia Z do liturgii, psychologicznych aspektów liturgii i tożsamości oraz duszpasterstwa dzieci. Uczestnicy przeżywali także wspólne Msze św., jutrznie i nieszpory oraz poznawali Bydgoszcz i jej dziedzictwo.

Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej
Marcin Jarzembowski

print